Kup mentosaaaa ...
Zapisałam moje dziecię na zajęcia z rysunku. Coby nie chodzic rok czasu w spodniach w kolorowe plamki- założyłam zarówno sobie jak i dziecięciu stare jeansy i koszulkę = która nosiła ślady użytkowania w postaci kilu dziur. Ogólnie- było fajnie ;-) Mały malował z wywalonym językiem- po blejtramie, stoliku, własnym nosie i po matce- która z zachwytem w oczach starała się doszukac jakiegoś konkretnego kształtu w powstałym obrazie.W pewnej chwili mały zakomunikował- jestem głodny. -Zaraz mama pojedzie do domu i się przebierze. -Nieeeee ja chcę juz-mentosaaaaaa . Zaczęła wyc moja pociecha.-Może nikogo nie będzie w sklepie?? Wszak juz prawie 19-pomyślałam. Jak zawsze- nieprzezornie, byłam bez kurtki- szkoda się ubierac- przecież parking jest pod szkołą ;-( Szczękając zębami weszłam więc z wyjącym dziecięciem do sklepu i miło kiwając głowa na =dobry wieczór.. ( kto robi zakupy po 19 ?? żeby tyle osób na jeden raz się zlazło) zakupiłam mentosa- paczke gumy do żucia- oraz słodycze za kwotę około 15 zeta- bo mały już rozpakował jajko niespodziankę i włożyl w pyska lizaka. -Ooooooo pokój Pani maluje - ładny kolor, taki czerwony- usłyszałam nagle od jakiegoś CAŁKIEM OBCEGO PANA w eleganckim garniturku.. -Taa .. k .. wydusiłam z siebie i zwiałam = ciągnąc oporne dziecię. Ufff najlepiej w domu- pomyślałam myjąc nos z farby olejnej zmywaczem do paznokci.-Marcinkuuuuuuuu -zawołałam, zostawiłeś jednego cukierka dla braciszka ?? -Tak mamo, schowałem je wszystkie w bardzo bezpiecznym miejscu- w brzuszku . ;-)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz